Nic dziwnego, że znowu leżysz. Przecież ledwo co się podniosłeś po pierwszym upadku to zobaczyłeś swoją Matkę. To musiało boleć bardziej niż biczowanie, korona cierniowa i całe ciało... Kochasz przecież przeogromnie swoją Mamę i widziałeś w Jej oczach miłość, w miecz w sercu. To spojrzenie pełne miłości i bezsilności z pewnością utknęło Ci w pamięci. Przecież żołnierze dali Ci pomocnika do dźwigania krzyża. Nawet pomoc Weroniki nie wystarczyła - przewróciłeś się ponownie z tego wszystkiego... Ból fizyczny, ból psychiczny, ból duchowy - walka z cierpieniem, walka z samym sobą. To takie ludzkie przecież - bać się śmierci i tortur. To takie Boskie - wypełnić wszystko do czego jest się powołanym najdokładniej jak to możliwe. Dlatego Jezu - Boże podnosisz się spod krzyża, bierzesz głęboki wdech i chociaż nowa fala bólu przeszywa Twoje ciało to dumnie idziesz dalej. Dalej, jak baranek wiedziony na zabicie.
Och, ileż to razy ja już upadłem. Grzechy te same od tak wielu lat. I spowiedź coraz rzadsza, bo po co się spowiadać skoro żal za grzechy marny, albo postanowienie poprawy nie mocne... Albo zaraz po spowiedzi brnę w to samo bez zastanowienia.
Och, ileż to razy usiłowałem się podnieść... Wiele razy się udało na dłużej.
Jestem tu teraz z Tobą, Jezu - leżę pod ciężarem moich grzechów. Widzę, że wstajesz z upadku i tak zdrowo Ci zazdroszczę - też chcę wstać. A przecież mój krzyż dużo, dużo, dużo lżejszy jest niż Twój.
Ach żałuję za me złości,
jedynie dla Twej miłości.
Bądź miłościw mnie grzesznemu
do poprawy dążącemu.
czwartek, 17 kwietnia 2014
środa, 16 kwietnia 2014
Stacja VI - Weronika ociera twarz Jezusowi
Ach, Jezu! Dlaczego tak Cię krzywdzą? Miałam wodę dla Ciebie, ale żołnierz wytrącił mi dzbanek z rąk. Jak Ci mogę pomóc? Straszna jest ta bezsilność. Zaczekaj, nic przecież nie widzisz, ledwo oddychasz. Daj sobie chociaż twarz obetrzeć z potu, krwi i kurzu...
Stacja V - Szymon pomaga Jezusowi nieść krzyż
Hej - ho, hej - ho, do domu by się szło, hej - ho, hej - ho, hej - hooo...
Ups! Znowu skazańcy... Zaraz, co jest? Czego ten żołnierz ode mnie chce?
Co?! JA MAM NIEŚĆ KRZYŻ?! ALE...!
Hę? Jezus? Ten z Nazaretu?
Jezu! Daj. Poniosę za Ciebie.
niedziela, 13 kwietnia 2014
Stacja IV - Jezus spotyka swoją Matkę
Ta stacja mnie boli najbardziej. Maryja miała w życiu zawsze pod górkę. Najpierw była oskarżana o cudzołóstwo, potem rodziła w szopie i uciekała przed wyrokiem dzieciobójstwa wydanym przez Heroda. Działy się wokół Niej przedziwne rzeczy - obcy ludzie podchodzili do Jej Dzieciątka, dawali Mu dary i oddawali pokłony... Jakieś dwanaście lat później Jezus odłączył się od pielgrzymów i Maryja odchodziła od zmysłów martwiąc się o Niego. Następnym razem spotykamy Ją jak wymusza na Synu, by uczynił cud w Kanie Galilejskiej, a potem, jak szła do Syna to Ten pyta ludzi: "Kto jest Moją Matką?"...
Aż teraz Maryja widzi swoje Dziecko ukochane, które jest torturowane przez żołnierzy i tłum ludzi. I Maryja nic nie może zrobić. Miecz przenika Jej serce, gdy Go widzi w tej męce. Matka, która kocha swoje dzieci zrobi wszystko, aby nie musiały one cierpieć. A matka, która przeżyje śmierć własnego dziecka przeżywa największą katastrofę świata.
Maryja ufająca Bogu Ojcu patrzy w oczy Jezusa spojrzeniem pełnym cierpienia, ale również w tym spojrzeniu Maryja może Jezusowi dodać sił. Jezus idzie dalej drogą krzyżową wiedząc, że jest kochany. Kochany przez swoją Mamę.
Ja też mam rodziców. Jaki wobec nich jestem? Czy oni wiedzą, że ich kocham? Czy oni wiedzą, że ich kocham? Czy oni na prawdę wiedzą, że ich kocham?
Jakim jestem rodzicem? Pora zapatrzeć się w świętą Rodzinę i wziąć z niej przykład.
Aż teraz Maryja widzi swoje Dziecko ukochane, które jest torturowane przez żołnierzy i tłum ludzi. I Maryja nic nie może zrobić. Miecz przenika Jej serce, gdy Go widzi w tej męce. Matka, która kocha swoje dzieci zrobi wszystko, aby nie musiały one cierpieć. A matka, która przeżyje śmierć własnego dziecka przeżywa największą katastrofę świata.
Maryja ufająca Bogu Ojcu patrzy w oczy Jezusa spojrzeniem pełnym cierpienia, ale również w tym spojrzeniu Maryja może Jezusowi dodać sił. Jezus idzie dalej drogą krzyżową wiedząc, że jest kochany. Kochany przez swoją Mamę.
Ja też mam rodziców. Jaki wobec nich jestem? Czy oni wiedzą, że ich kocham? Czy oni wiedzą, że ich kocham? Czy oni na prawdę wiedzą, że ich kocham?
Jakim jestem rodzicem? Pora zapatrzeć się w świętą Rodzinę i wziąć z niej przykład.
sobota, 12 kwietnia 2014
Stacja III - Jezus upada pod krzyżem
A czego się spodziewałeś? Jezus ma przecież plecy poharatane od biczowania i ostre kolce wbijają Mu się w głowę. Pamiętasz jak wkurza i boli mała drzazga w palcu? To te kolce były o wiele większe i było ich o wiele więcej. Gdyby zdjęto Jezusowi tą koronę, to by się wykrwawił na śmierć. Więc zanim Jezus ułożył się z tą belką krzyżową jakoś wygodnie to - upadł. Żołnierze na pewno się śmiali z Jego niezdarności, ale Jezus miał cel swej wędrówki i nie chciał się poddawać. Wstał. Ruszył dalej.
Jak mi idzie wypełnianie własnych postanowień? Gdy ktoś ode mnie wymaga to jeszcze się jakoś da. Przecież nie zaniedbuję pracy, nauki, obowiązków rodzinnych, etc. A co z moimi własnymi postanowieniami? Jak często mam słomiany zapłon?
Jezu, który powstałeś z upadku - pomóż mi wytrwale dążyć do dobrych celów, które są przede mną. Amen.
Jak mi idzie wypełnianie własnych postanowień? Gdy ktoś ode mnie wymaga to jeszcze się jakoś da. Przecież nie zaniedbuję pracy, nauki, obowiązków rodzinnych, etc. A co z moimi własnymi postanowieniami? Jak często mam słomiany zapłon?
Jezu, który powstałeś z upadku - pomóż mi wytrwale dążyć do dobrych celów, które są przede mną. Amen.
piątek, 11 kwietnia 2014
Stacja II - Jezus bierze krzyż na swe ramiona
Piłat, w nadziei, że nie będzie musiał wydawać wyroku skazującego na śmierć, kazał Jezusa ubiczować. Próbował nawet, zgodnie z prawem, uwolnić Jezusa dając ludziom wybór między uwolnieniem Jezusa a Barabasza. Barabasz walczył przeciwko okupantowi Jerozolimy - przeciwko Rzymianom. Był mordercą i buntownikiem. Niestety ludzie nadal pragnęli śmierci Jezusa na krzyżu. Ku jeszcze większemu zdziwieniu Piłata - Jezus podchodzi po belkę krzyża po cichu. Bez protestu. Bez jakiegokolwiek buntu. Jakby to było coś normalnego i naturalnego.
Jezus wiedział po co bierze ciężki krzyż na ramiona. Świadomość, że swoją męczeńską śmiercią odkupi grzechy ludzkości pomagała Mu wytrwale dążyć do celu - do śmierci. Pogodził się ze swoim losem. Zaufał całkowicie Bogu Ojcu.
Jakże mam wiele obowiązków. Jak je wypełniam? Czy oprócz wypełniania obowiązków podejmuję wysiłek czynienia dobrych uczynków "ekstra"? Kiedy nikt nie widzi, kiedy nikt się nie dowie, że to moja sprawka i nie będzie miał kto mi podziękować? Jezus wziął na swe ramiona grzechy. Moje grzechy są tak ciężkie, a On wziął grzechy całej ludzkości.
Jezu, jesteś bardzo silny. Dodaj mi sił, abym zawsze uniósł trudy codziennego życia.
poniedziałek, 31 marca 2014
Stacja I - Jezus skazany na śmierć
Jezus spędził całą noc w areszcie. Pojmano Go w czwartkowy późny wieczór w ogrodzie oliwnym. Judasz, jeden z Jego apostołów pocałunkiem zdradził Mesjasza. Przed samym procesem żołnierze mieli wiele czasu, aby znęcać się nad Jezusem. Traktowali Go, jak bandziora - pluli Mu w twarz, wyśmiewali się z Niego, jakby sami byli od Niego lepsi i ważniejsi. Szydzili z Jezusa - królewska korona i płaszcz, które przygotowali dla Syna Bożego nie były dostojne i wykwintne; były wyśmiewcze.
Proces Jezusa nie był krótki. Jezus przyznał się do bycia Królem. Piłat nie mógł wydać wyroku skazującego na śmierć więc odesłał Jezusa z oskarżycielami do Heroda. Herod z kolei nie chciał wydawać wyroku na kogoś, kto się nie broni. Zatem znów sąd odbywa się przed Piłatem. Zmusili go do wydania wyroku skazującego na krzyż.
Ile wydałem wyroków śmierci ludziom? Za szybka jazda samochodem, palenie papierosów w miejscach publicznych, upijanie się, niewysłuchanie czyjegoś pomysłu/problemu, wyśmianie kogoś, nieprzebaczenie komuś...
Proces Jezusa nie był krótki. Jezus przyznał się do bycia Królem. Piłat nie mógł wydać wyroku skazującego na śmierć więc odesłał Jezusa z oskarżycielami do Heroda. Herod z kolei nie chciał wydawać wyroku na kogoś, kto się nie broni. Zatem znów sąd odbywa się przed Piłatem. Zmusili go do wydania wyroku skazującego na krzyż.
Ile wydałem wyroków śmierci ludziom? Za szybka jazda samochodem, palenie papierosów w miejscach publicznych, upijanie się, niewysłuchanie czyjegoś pomysłu/problemu, wyśmianie kogoś, nieprzebaczenie komuś...
piątek, 7 marca 2014
Modlitwa powszechna
- Módlmy się za Kościół święty, aby w okresie Wielkiego Postu przybliżył się jeszcze bardziej bo Boga.
Ciebie prosimy -
- Módlmy się za papieża Franciszka i wszystkich kapłanów, aby roztropnie zarządzali bogactwem, które posiadają.
Ciebie prosimy -
- Módlmy się o pokój, aby szybko i pokojowo zakończyły się wszelkie konflikty na świecie.
Ciebie prosimy -
- Módlmy się za wszystkich, którzy zrobili dla nas coś dobrego nie oczekując niczego w zamian, aby Pan Bóg wynagrodził im dobre czyny.
Ciebie prosimy -
- Módlmy się za nas obecnych na tej Eucharystii, aby naszym zewnętrznym wyrzeczeniom towarzyszyła prawdziwa odnowa ducha.
Ciebie prosimy -
piątek, 28 lutego 2014
Modlitwa powszechna, modlitwa wiernych
Na mszę szkolną 28.02.2014 r.
1. Panie Jezu powierzamy Tobie cały Kościół Święty. Niechaj papież
Franciszek wszyscy biskupi i kapłani, będą cierpliwi i wytrwali w wypełnianiu Twojej woli.
Ciebie prosimy -
Ciebie prosimy -
2. Panie Jezu powierzamy Tobie Ukraińców. Niechaj trwający tam dramatyczny
konflikt szybko zakończy się pokojowo.
Ciebie prosimy -
3. Panie Jezu powierzamy Tobie wszystkie dzieci naszej parafii. Opiekuj się nami podczas zabawy i nauki.
Ciebie prosimy -
4. Panie Jezu, powierzamy Tobie wszystkich chorych i cierpiących. Przywracaj zdrowie i dodawaj siły każdemu, kto w Tobie pokłada nadzieję.
Ciebie prosimy -
5. Panie Jezu powierzamy Tobie zmarłych: ......... . Otwórz im bramy nieba.
Ciebie prosimy -
Ciebie prosimy -
6. Panie Jezu powierzamy Tobie wszystkich uczestniczących w tej Mszy Świętej. Prowadź nas Twoimi ścieżkami i daj nam światło Ducha Świętego, abyśmy żyli zgodnie z Ewangelią.
Ciebie prosimy -
środa, 1 stycznia 2014
Modlitwa za rodziny alkoholików
Boże! W tym domu jest piekło!
Wejdź do tego domu,
wejdź do serca każdego członka rodziny
i każdego mocno przytul,
by wszyscy poczuli się kochani.
Odmień te poranione, zabrudzone, zniewolone serca
w serca dobre, czyste i wolne.
Wykorzeń alkohol i wszystko co zniewala i rujnuje.
Ugaś to przeogromne pragnienie miłości i akceptacji.
Przyjdź z pokojem - pomóż przepraszać i wybaczać.
Utwórz zdrowe i piękne relacje między członkami tej rodziny.
Jezu, dla Ciebie śmierć jest niestraszna.
Przemień to piekło w Eden.
Przecież potrafisz skinieniem palca.
Zechciej tylko, proszę.
Święty Mateuszu, patronie niepijących alkoholików
- weź w swoją opiekę ...[podaj imię alkoholik-a/-ów]... .
Wejdź do tego domu,
wejdź do serca każdego członka rodziny
i każdego mocno przytul,
by wszyscy poczuli się kochani.
Odmień te poranione, zabrudzone, zniewolone serca
w serca dobre, czyste i wolne.
Wykorzeń alkohol i wszystko co zniewala i rujnuje.
Ugaś to przeogromne pragnienie miłości i akceptacji.
Przyjdź z pokojem - pomóż przepraszać i wybaczać.
Utwórz zdrowe i piękne relacje między członkami tej rodziny.
Jezu, dla Ciebie śmierć jest niestraszna.
Przemień to piekło w Eden.
Przecież potrafisz skinieniem palca.
Zechciej tylko, proszę.
Święty Mateuszu, patronie niepijących alkoholików
- weź w swoją opiekę ...[podaj imię alkoholik-a/-ów]... .
Subskrybuj:
Posty (Atom)






